• Wpisów:334
  • Średnio co: 6 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 13:19
  • Licznik odwiedzin:42 036 / 2043 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Jaki jest mój ulubiony sklep w Londynie? Pewnie myślicie że chodzi mi o sieciówki z ubraniami. Otóż nie! Jest to Whole Foods Market znajdujący się koło Picadilly Circus. Jest to sklep z organiczną żywnością w którym można kupić jedzenie, ale także soki, alkohol, czy mydła i towary do pielęgnacji ciała z całego świata. Są tu także przygotowywane na miejscu posiłki - można kupić sushi, dania kuchni meksykańskiej, włoskiej, czy indyjskiej. Ja wczorajszy lunch (sushi tu kupione) jadłam na trawie w parku koło Pałacu Buckingam. Teraz jestem tutaj, bo tak kocham to miejsce, że będąc w pobliżu musiałam wejść. Mam moją wodę Evian, mam arbuza i mam książkę. Idealny sposób na spędzenie południa, po którym wracam na drugą stronę Tamizy do Oceanarium i na występ mojego nowego przyjaciela Franci, o którym opowiem wam następnym razem.
 

 
Wybaczcie brak polskich znakow, ale pisze z telefonu i niezbyt chce mi się z nimi bawic. Wczoraj bylamm w centrum, kolo London Eye, na Trafalgar Square, Laicaster Square, Oxford Street, Picadilly Circus, i Soho. Dzisiaj bylam na targu na Vuxhallu i deptaku i centrum handlowym w Hounslow. Powiem tak - Londyn jest piekny. To jest tak niesamowite miasto, ze az ciezko je opisac. Mozna tu spotkac przedstawicieli kazdej nacji, w niektorych miejscach jest wiecej czarnych i arabow niz bialych. Miasto jest calkiem logicznie zaplanowane, a do tego piekne. Opowiem wiecej jak wroce. teraz tylko o moich zakupach i kilka zdjec.

Na Oxford Street sa wlasciwie same sklepy. I to nie byle jakie, najczesciej sa to sieciowki w tym takie ktore tu robia za srednia polke, a u nas sa ekskluzywne, oraz sklepy z pamiatkami. To jedna wielka zatloczona ulica na ktorej sa na przyklad New Look, River Island, GAP, Urban Outfitters, H&M (jeden z 4 w okolicy), Topshop, czy Bershka. Bylam w wiekszosci i skorzystalam z wyprzedazy. W HM kupilam dwie bluzki i sukienke, w River Island bluze i kolczyk, a w New Looku plecak i kolczyk (w obu przypadkach nakladki). Dzisiaj na Vauxhallu, ktory jest po prostu wielkim targiem gdzie mozna kupic prawie wszytko, pelnym polakow, arabow i czarnych. Tam pobawilam się w Stelle i kupilam od bardzo milego faceta 3 ksiazki za 5 funtow czyli okolo 25 zl. Sa to 'My week with Marilyn' z filmowa okladka, 'The Help' z normalna okladka i 'This book will save your life' która wzielam bo miala paczki z okladce i polecal ja Stephen King. Do tego kolejna nakladke, tym razem z Topshopu za 3 funty i eyeliner Rimmela za 3.5 funta, czyli kolo 17 zlotych a u nas go widzialam za ponad 30. Kocham Vauxhall. Pozniej na deptaku weszlam do Deichemana i trafilam na promocje 'o polowe taniej' i za 5 funtow kupilam nowe tenisowki. Mam od ponad roku też od nich granatowe ktore się już rozwalaja. Te sa mietowe i wygladaja troche jak vansy. Do tego cola waniliowa za 0.39 pensow = niecale dwa zlote a nie 6.


Eh, zdjecia beda jak dorwe się do kompa.
 

 
Przeszłam już całą odprawę, teraz Siedzę niedaleko wejścia, a lot mam dopiero o 21.10. Co ja mam tutaj robić?
  • awatar Stella Bonasera: Miłego lotu ;)
  • awatar Stella Bonasera: Jak nie masz książki to musisz siedzieć i nic nie robić. No chyba, że pluć i łapać :P
  • awatar Majikku: @Alexxandraaa: Dupa, nie mam nic. Tanie linie, drogi bagaż więc brałam tylko podręczny do 10 kilo, wyszło 9,3 i nic już nie wchodziło. I dostałam zakaz brania słuchawek bo "ruch lewostronny, nie będziesz uważać" i tak dalej. Dlatego siedzę i bawię się telefonem.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Ostatnia noc w Polsce na najbliższe półtora tygodnia i:

Jutro o 21 mam samolot i trochę się stresuję. Wiem jak będzie na lotnisku, martwię się raczej o tą brytyjską stronę i o lot powrotny. No i to o, że się zgubię w tym wielkim mieście. Na szczęście mam mapę metra w telefonie, GPS no i mogę liczyć na uczynność Brytyjczyków. Oczekujcie zdjęć!

*P.S.* Stella, będę w sierpniu w Krakowie. Spotkanie?

*P.S.2* Czy tylko ja nie lubię Perli i Susan?

*P.S.3*
  • awatar Alexxandraaa: To na pewno będzie udany pobyt! Baw się dobrze i nie zgub się nigdzie :D
  • awatar Stella Bonasera: @Majikku: Taaa :) Powiem, powiem.
  • awatar Majikku: @Stella Bonasera: Dobra, to chociaż mi powiedz jak będziesz miała sobie robić tatuaż to do ciebie przyjadę :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (19) ›
 

 
No dobra. Siedzę sama w domu, myślę o Londynie i oglądam 'Pamiętniki z Wakcji', które są trochę przerażające, a jednocześnie wspaniałe. Idealnie ogłupiają.

W ogóle to leżę dzisiaj na kanapie, a tu tata do mnie podchodzi i mi daje nowy telefon. Ot tak, po prostu, chyba dotarło do niego moje smęcenie od kilku miesięcy, że w mojej Motoroli kończy się bateria i w ciągu kilku godzin zjeżdża ze 100 do 20% i to samo było na koncercie Maidenów, przez co musiałam mieć włączony tryb samolotowy i nie mógł się do mnie dodzwonić. W każdym bądź razie dostałam pomarańczowy Lenovo A660, który jest po prostu wspaniały. Chodzi niesamowicie szybko i jet znacznie lepszy od Motoroli.


A co do koncertu Ironów - mam z nim duży problem. Relacji się z niego napisać nie da, no chyba że chcecie słuchać o ludziach, którzy nie uważają na innych i staniu w kolejce. Mogę opisać moje wrażenia z niego.

1 *Zespół* Pomimo tego, że wszyscy są po 50 to naprawdę dają czadu. Mają w sobie tyle energii i siły, że wspaniale się na nich patrzy. Bruce miotał się po całej scenie, skakał, przebierał się, krzczał i wygłupiał. Niesamowity widok. Było słynne 'scream for me Poland'! Steve, Janick i Adrian naprawdę genialie grali, ale moim ulubieńcem jest Nico! Nie było go widać zza gigantycznej perkusji, ale za to pokazywali o na telebimach i widać było, że z całego zespołu czerpał największą radość z grania.

2 *Muzyka* Bardzo dobre nagłośnienie i głośniki, dźwięk był tak mocny, że dopiero po kilku godzinach zaczęłam słyszeć normalnie. Zagrali swoje największe hity, było moje ukochane do wykonywania na żywo 'Iron Maiden', 'Runnin Free', 'Run To The Hills' i 'The Number Of The Beast'. Grali też nowsze utwory, które znało znacznie mniej osób. Niestety trzeba powiedzieć, że od lat 80-90 nie stworzyli nic wartego zapamiętania co stało by się znane na całym świecie i teraz chodzi już tylko o pieniądze, ale o tym potem.

3 *Scena* Oczywiście nie obyło się bez Eddie'go i pirotechniki. Gigantyczny Eddie przebrany za konkwistadora podczas 'Run To The Hills' 'zamordował' Janicka, a potem grał na jego gitarze. Strzelały fajerwerki i słupy ognia, w pewnym momencie fajerwerki strzelały wysoko nad scną w rytm gitary. Oprawa i efekty niesamowite, bardzo podobało mi się też jak przy każdej piosence zmieniały się płachty z okładkami płyt i singli tworzące tło.

4 *Tłum* Wszyscy byli zachwyceni i darli się (ja też) tak, że Bruce'a prawie nie było słychać. Przeszkadzało mi tylko wciąganie ludzi do pogo. Ja go nie lubię, byłam kilka razy i nieźle oberwałam, a do tego noszę okulary i nie chcę ich stracić. Mam problem z wejściem w pogo, bo po prostu i tak już nieźle obrywam tylko będąc na koncercie.

5 *Co mi się nie podobało* Mam problem z tym, że po prostu było widać, że oni to robią dla kasy. Nie było tej iskry, tej energii jaką widać na nagraniach z lat 80 i 90. Po drugie słaby kontakt z publicznością. Jedyne co było to 'scream for me' i kilka zdań w międzyczasie. Wiem, że wybrzydzam, ale jak byłam na koncercie Lany to ona mówiła bardzo dużo, opowiadała jak się cieszy z tego koncertu, schodziła do fanów i była ta interakcja między nią a nami. Tutaj mi tego brakowało. I ostatnia rzecz - Janick. Na początku koncertu Bruce powiedział, że nie zna zbyt wielu słów po polsku, ale ojciec Janicka jest polakiem i może go potem zapytać. My zaczęliśmy krzyczeć 'JANICK, JANICK!' żeby podszedł i coś powiedział, a on tylko machnął ręką, pokręcił głową i stanął tyłem do nas. Strasznie mi się to nie podobało. Wiem, że on może nie znać polskiego, ale podejść do mikrofonu i powiedzieć 'sorry, I don't speak polish' by go nie zabiło. A tak to wydał mi się trochę dupkiem i niesmak pozostał.
  • awatar Alexxandraaa: Mimo punktu piątego wnioskuję, że było świetnie i tego koncertu nigdy nie zapomnisz. Boże boooooże! Teraz przez cały dzień będą wyobrażała sobie mnie tam pod sceną :D
  • awatar Stella Bonasera: Maaaruuudaaa!! :D Nie no żartuje ;) I tak powinnaś się cieszyć, że w ogóle zechcieli wystąpić ;) I wiadomo, że nie zgrają tak jak kiedyś, ale jednak na pewno niezapomniane wydarzenie w Twoim życiu ;) :D
  • awatar NeverEverLand: Ja bym chciała być wciągnięta w to pogo :) Wiadomo, że nie mogło być takiego szału jak na koncertach z przed kilkunastu lat ale jednak każdy chyba oczekiwał niezwykłego widowiska :D I tak Ci zazdroszczę
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Zainteresowani relacją z koncertu Iron Maiden?
 

 
Tak jak music.is.my.paradise jadę na koncert Maidenów tylko że do Łodzi! Cóż, z Warszawy mam bliżej tam, chociaż chętnie skoczyłabym nad morze... ale nie można mieć wszystkiego. Za 9 dni wylatuję do Londynu. Mam zaplanowane miejsca, które chcę odwiedzić, znalazłam zniżki na wejściówki, wyrobiłam międzynarodową kartę, która da mi kolejne, odłożone mam ponad 1000 zł, czyli jakieś 250 funtów. Rodzice pewnie mi jeszcze dołożą. Muszę wydać tylko 50 na wstęp do kilku miejsc, resztę mam na zakupy (H&M, New Look (w nim MUSZĘ kupić jeden z tych azteckich plecaków, po prostu muszę! Kosztują 100 zł, a w Polsce 150 -.-), Topshop, Primark, River Island, Forever 21, Zara, H&M Home... nadchodzę!), jedzenie (Nando's, Vapiano, Wagamama, budki z chińskim żarciem... chcecie zdjęcia moich posiłków z nałożonymi filtrami z Instagrama? ), antykwariaty, księgarnie, sklepy muzyczne i targi - te cztery ostatnie tworzą u mnie długą listę, szczególne targi. Ponieważ w Polsce egzotyczne owoce ciężko dostać i są bardzo drogie, a w Londynie są znacznie powszechniejsze i tańsze to zamierzam spróbować kilku z nich - pitahaya, marakuja, passion friut, może nawet śmierdzący durian jak go gdzieś znajdę.

Oczywiście zdjęć prawie każdego miejsca w którym będę wam nie przepuszczę!


A koncert Maidenów już wieczorem! Za dwie godziny wyjeżdżam.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Muszę polecić wam kolejny blog, jest po prostu wspaniały!
http://raspberryandred.blogspot.com/

A co do nie mycia włosów przez tydzień - zero efektów, skłaniam się nawet ku opinii, że jest gorzej niż było. Wspaniale -.-
  • awatar Awariatka: Jeśli chodzi o te wszystkie 'wspaniałe' rady dotyczące 'zwalczania' przetłuszczania się włosów to szczerze Ci powiem, że to kompletnie nic nie daje.. pogodziłam się z tym, że muszę myć włosy codziennie, najlepiej rano, bo po spaniu i tak jest to samo co przed umyciem. No chyba że znajdziesz jakiś rewelacyjny szampon naturalny najlepiej pokrzywowy, albo rumiankowy.. w tym ostatnia nadzieja :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Pamiętacie jak pisałam o terapii polegającej na nie myciu włosów przez tydzień? Zrobiłam to! Dzisiaj rano mogłam znowu umyć włosy i powiem wam, że nigdy nie byłam tak szczęśliwa z tego powodu. Pierwsze 3 dni były w miarę, 4 i 5 gorsze, ale najokropniejsze były dwa ostatnie. Włosy miałam tłuste jak nigdy i już ledwo wyrabiałam. Jest ciężko i na razie nie wiem czy warto, ale jak się dowiem to napiszę!

*Tak bardzo nudno*
 

 
Nie ma to jak leżeć na balkonie z kotem, popijać koktajl truskawkowy mając perspektywę pizzy z łososiem, szpinakiem i migdałami na kolację i oglądać The Walking Dead. Czy to normalne, że widząc zombie mam ochotę na lody?

A dla was jeden z pierwszych felietonów Duffa:
Why my wife still thinks I am a badass?


„Dlaczego moja żona wciąż myśli, że jestem twardzielem”
Jestem ojcem dwóch dziewczynek. Nasz pies Buckley i ja jesteśmy w domu na przegranej pozycji, ale wciąż mogę powiedzieć „NIE”, kiedy moje córki próbują wpiąć mi we włosy różowe wstążki. Buckley, oczywiście, nie ma takiej opcji. Wszedłem do ugrupowania osób w wieku zwanym „kryzys”, ale nie ma szansy, żebyście zobaczyli mnie jeżdżącego żółtą Corvettą, by wrócić do czasów kiedy miałem dwadzieścia kilka lat. Nie ma mowy! Tak więc, wybrałem hobby, które jest zdecydowanie bardziej macho, by zmniejszyć trochę liczbę estrogenu w moim domu, a zwiększyć testosteron… Jeżdżę Harleyem. I’m a BADASS! (czasami szkoda mi tłumaczyć te zwroty Duffa, bo po polsku nie brzmiałyby tak fajnie, więc je zostawiam – przyp. tłum.)
Dwa lata temu nabyłem zupełnie nowy model Harley’a Davidsona – Road King. To największy motocykl, jaki można kupić od producenta. Dlaczego zdecydowałem się na tak wielki motor? Oczywiście po to, by pasował do moich długich nóg.
Jednakże pomiędzy mną, a moim Harleyem stała drobna przeszkoda. W stanie Waszyngton, każdy nowy kierowca musi ukończyć 16-godzinny kurs, aby uzyskać adnotację motocyklową do swojego prawa jazdy. Tyle na temat nauki jazdy na tym potworze na parkingu U-Dub i pozwalanie, by wiatr kierował moim następnym ruchem. Tyle na temat mojego dudnienia w okolicy, jadąc do Starbucksa po moją ukochaną waniliową latte. Wszystkie laski na ulicach dostały właśnie kilka tygodni wytchnienia, przed pójściem do kręgarza, żeby nastawić swoją skręconą szyję. No worries, ladies, I’ll be out there soon. (nie ma to jak wysokie mniemanie o sobie – przyp. tłum.). Ale najpierw muszę się zapisać na kurs. To nie takie proste. Jak wszyscy wiemy, lato w Seattle kipi zajęciami na świeżym powietrzu i szybko zorientowałem się, że motocykle się do tego zaliczają. Będę musiał poczekać cztery tygodnie…
Klasa to dokładnie to, co możecie sobie wyobrazić : kilku nastolatków, jacyś dorośli i samotna, puszysta kobieta w średnim wieku, próbująca odnaleźć potencjał w tej klasie (nazwijmy ją Sally), no i oczywiście ja. Żadna osoba nie wydawała się krzyczeć „buntownik”, więc chyba będę musiał spełnić mój męski obowiązek.
To był gorący, lipcowy weekend, kiedy moja klasa zaczęła maleć. Każdy poszedł na lunch, ale nie wszyscy z niego wrócili. Drugiego dnia nasza liczebność spadła o połowę. W ciągu lunchu tamtego dnia, odeszła kolejna połowa. Byłem z siebie dumny, gdy siedziałem ma teście, jako jedna z niewielu osób.
- Ooh, some eye candy! (prawdopodobnie chodzi o to, że ktoś jest słodki – przyp. tłum.) – nagle usłyszałem.
Był to głos Sally – stałem się obiektem jej uczuć. Tanie, ale oczywiście uzasadnione. Widzicie, wciąż mam to „coś”. I zdałem test.
Żegnajcie domowe rozrywki! I’m gonna hit the open road! Założę skórę na moje plecy i znikam! Tak jest, nauczyłem się jeździć na tym wielkim motorze! Kiedy klasa stawała się coraz mniejsza, zaczynałem rozumieć, że Road King jest tylko dla NAPRAWDĘ doświadczonych kierowców. Bez znaczenia, będę jeździł po mojej okolicy, dopóki nie będę najlepszy. Ćwiczyłem skręcanie na końcu mojej ulicy, kiedy mój motor nagle się przewrócił. Musiałem poprosić sąsiada o pomoc w podniesieniu go. Wróciłem do domu ze spuszczoną głową.
Na drugi dzień przyjechało do mnie kilku przyjaciół, żeby zabrać mnie na małą wycieczkę na motorach. Powiedzieli, żebym podążał za nimi i robił to co oni. Teraz mieszkam w mieście i nie ma tu wiejskich krajobrazów. Kalifornijskie doświadczenia w Seattle, z jego przeładowanymi drogami, dają wrażenie grania w wyjątkowo realistyczną grę na poziomie „ekspert”, ale z prawdziwymi konsekwencjami. Gdy dotarliśmy do Lake City Way moje ręce były tak zaciśnięte od trzymania sprzęgła i hamulca, że musiałem powiedzieć przyjaciołom, że to koniec jazdy na dzisiaj (mieszkam 5 minut od Lake City Way). Oczywiście, kiedy wróciliśmy do domu i moja żona spytała jak było, a ja zacząłem snuć opowieści o życiu w drodze, powiedziała : „To dobrze, kochanie” i kazała mi wynieść śmieci.
Resztę lata spędziłem doskonaląc moje umiejętności i czułem się coraz pewniej na moim Harleyu. Nawet zaproponowałem mojej żonie, że wezmę ją na nocną przejażdżkę po mieście. Nawet pojechaliśmy na koncert na moim Road Kingu. (…) Tak jej się spodobało, że zawsze chce ze mną jeździć. Ona naprawdę kocha ten motor. Ostatnio widziałem ją zasmuconą, kiedy musiałem oddać go do warsztatu i zniknął na tydzień. Nigdy bym nie pomyślał, że może tak go polubić.
So here I stand…the figure of pure bad-assyness, for the rest of you to admire and fear. Jestem MĘŻCZYZNĄ w tym domu I mogę robić co mi się podoba. Mogę wrócić do domu kiedy mi się podoba, nie patrząc na godzinę (raz w tygodniu, tak długo jeśli pojawię się przed 11 z galonem mleka). Moje córki patrzą na mnie z podziwem, a żona z uwielbieniem.
Jeśli zobaczycie czarnego Road Kinga z małym, różowym siedzeniem dla psa… to nie ja. Nawet jeśli kierowca będzie wyglądał jak ja i będzie tak wysoki… to NA PEWNO nie jestem ja!
Szerokiej drogi. Duff
 

 
Są zainteresowani czytaniem tłumaczonych felietonów Duffa? Opublikowałabym ponownie te, które już kiedyś tłumaczyłam, a potem zajęłabym się kolejnymi.
 

 
Ponieważ ja mam już właściwie wakacje to teraz zajmuję się głównie oglądaniem seriali, czytaniem książek, oglądaniem filmików na You Tbie, czytaniem i szukaniem blogów urodowo-modowych i wybieraniem miejsc, które chcę zobaczyć w Londynie.



Co można jeszcze robić? Wypróbowywać różne dziwne pomysły zaczerpnięte właśnie z tych blogów. Wczoraj znalazłam blog i kanał na You Tubie Annie Jaffrey. Na razie widziałam / czytałam tylko część rzeczy jakie opublikowała i jestem nią zachwycona. Annie to niesamowicie pozytywna osoba, która posiada naprawdę ogromną wiedzę. Sama wiem sporo na ten temat i łącząc to co przeczytałam u niej jest to między innymi:

1. Jedz mniejsze porcje i rób to powoli - zanim twój mózg dowie się, że żołądek jest pełny minie trochę czasu. Jedząc szybko można się tylko niepotrzebnie zapchać.

2. Nigdy się nie objadać. Nie ma to żadnego sensu, do tego człowiek napchany jedzeniem nie będzie czuł się najlepiej.

3. Pić jak najwięcej wody, nawet jeśli co godzinę będziemy biegać do toalety. Często nie jeteśmy głodni tylko znudzeni - trzeba wypić wtedy trochę wody i przechodzi.

4. Najlepiej jeść z mniejszych talerzy i misek niż zwykle. Da to wrażenie, że jesz bardzo dużo, a tak naprawdę porcja będzie taka sama jak ta wyglądająca na niewielką, ponieważ mamy ją na dużym talerzu. Do tego najlepiej jest jeść z niebieskich naczyń, od patrzenia na ten kolor mamy wrażenie, że jesteśmy pełni.

5. Unikać słońca. Opalenizny nie należy też tworzyć korzystając z solarium. Obie metody działają bardzo źle na skórę, przypieszają proces starzenia i mogą spowodować zwiększenie prawdopodbieństwa na wystąpienie raka skóry w przyszłości. Opalenizna to tak naprawdę poparzenie - im ciemniejsza tym większe i głębsze. Latem ZAWSZE powinno się stosować kremy / podkłady mające przynajmiej SPF 15, najlepiej żeby było to 20. Opaleniznę można uzyskać za pomocą bronzera, a także odpowiednio nałożonego rozświetlacza, a na ciele dzięki samoopalaczowi. Z nim także trzeba być oszczędnym, aby nie spowodować efektu pomarańczowej skóry.

6. Dużo spać i mało się stresować!

7. Jeść jak najwięcej warzyw i owoców. Chodzi o przyzjmowanie odpowiedniej dawki witamin, która spowoduje, że włosy będą odżywione, skóra miękka, sprężysta i błyszcząca, a paznokcie zdrowe i niełamliwe. Dobrze jest też łykać witaminy, ale nie można z nimi przesadzić. Nie ma sensu brania kilkunastu tabletek dziennie, ponieważ organizm przyswoi tyle składników ile potrzebuje, a reszty się pozbędzie.

8. Jeść dużo ryb! Zawierają bardzo ważne kwasy i witaminy. Jeśli jednak nie lubicie smaku ryb, albo odpowiadają wam tylko nieliczne gatunki, które są drogie albo ciężko dostępne, to zawsze można kupić odpowiednie witaminy w aptece.

9. Starać się nie stosować produktów grzewczych w stylizacji włosów. Wiecie - suszarki, lokówki, prostownice... najlepiej jest to robić jak najrzadziej, góra kilka razy w miesiącu i przed stosować produkty ochronne. Włosy można łatwo zakręcić za pomocą papilotów, a jeśli chcemy stworzyć piękne, duże loki to użyć prostownicy, która jednocześnie wygładzi włosy i nie będą się one tak bardzo plątać (filmiki dam na dole).

10. Nie jeść żywności przetworzonej i fast foodów. Najlepsze produkty to te surowe, z najkrótszą listą składników i najmniej przetworzone. To samo tyczy się kosmetyków.

11. Kiedy myjemy włosy i dajemy im wyschnąć na powietrzu można pod sa koniec zastosować pewien zabieg cieplny. Należy pochylić się do przodu, przerzucić włosy na twarz i dmuchać na nasadę za pomocą suszarki przez 15 -30 sekund. Nabiorą dzięki temu objętości.

12. Piłować paznokcie pilniczkami drobnoziarnistymi. Trwa to dłużej i jest bardziej uciążliwe, ale dzięki temu paznokcie mniej się łamią.

13. Starać się stosować maseczki domowej roboty - zna się dokładnie listę składników, oraz działanie. Nie zawierają konserwantów i chemikaliów, więc są lepsze dla naszej skóry niż maseczki kupne.

14. Należy unikać składnika zwanego Sodium Laureth Sulfate. Znajduje się on w wielu szamponach i odżywkach, a bardzo szkodzi włosom, powoduje ich łamanie i niszczenie.

15. Powinno się myć włosy co 3 dni. Dla mnie jest to niemożliwe, ponieważ ja mam drobną fobię - nie wyjdę na dłużej z domu z przetłuszczonymi włosami, a muszę je myć codziennie, tak szybko się przetłuszczają. Podobno jednak wydzielanie sebum można uregulować - stosując odpowiednie wcierki, albo poddając je pewnemu zabiegowi, który może wykonać każdy. Należy po prostu... nie myć włosów przez tydzień. Potem sebum samo się ureguluje i po umyciu będą dłużej świeże. Ja chyba maksymalnie daję radę nie myć ich przez 3 dni, dłużej już nie mogę. Annie pisze, że trzeba mieć tydzień, który spędza się w domu i wtedy to zrobić. Będzie to obrzydliwe, ale skuteczne. Cóż... codziennie mycie głowy doprowadza mnie do szału, a jest to tańsze niż sprowadzanie japońskiej wcierki przez Singapur do Polski za 130 zł, więc może spóbuję.

16. Pić zieloną herbatę i dużo soków. ALE nie takich sklepowych, nie. Soki powinny być wyciśnięte w domu. Są wtedy świeże, wiesz co się w nich znajduje, możesz tworzyć dowolne kombinajce i są zdrowsze. Im dłużej sok stoi w sklepie i im więcej chemii w nim jest, tym mniej witamin zawiera. Taka ciekawostka - KAŻDY sok pomarańczowy danej firmy smakuje tak samo na całym świecie. Zawierają one specjalną mieszankę nadającą smak, przez co nie ważne czy pijesz sok firmy X w Denver, Edynburgu, Singapurze, Sydney, czy w Rio - wszędzie smakuje identycznie.

17. A jak już ciekawostki - hamburgery i frytki z MacDonadla nie gniją, ani nie pleśnieją. Są tak nafaszerowane chemikaliami, że po 3 latach wyglądają prawie identycznie - są tylko trochę mniejsze i ciemniejsze.

18. I kolejne - nuggetsy z kurczaka, to nic innego jak MOM i chemia. Co to MOM? Otóż jest to mięso oddzielone mechanicznie. Oznacza to, że zawiera wszystko - fragmenty skóry, pazury, oczy, chrząstki, często trafią się też drobne kostki, czy nawet (to już rzadkość) wnętrzności. Całość mieli się bardzo drobno i powstaje nam gładka, różowa masa, która z mięsem kurczaka ma niewiele wspólnego. Potem dodaje się do tego cuda konserwanty, utwardzacze, emulgatory, poprawiacze smaku i aromaty. Dlatego produkt końcowy wygląda i smakuje jak kurczak, ale kurczakiem to to nie jest.

19. Należy się ruszać. Dużo ruszać. Nie chodzi nawet o zapisanie się na siłownię, codziennie ćwiczenia i kilkukilometrowe cowieczorne biegi. Mięśnie też muszą odpoczywać. Chodzi o ogólną aktywność - jeśli możesz to idź gdzieś, a nie jedziesz tramwajem, czy samochodem, wybieraj schody zamiast windy i rób sobie spacery.

20. Zmieniaj ćwiczenia. Jeśli organizm zaadaptuje się i przyzwyczai do danych ćwiczeń to przestaną one odnosić efekty. Organizm musi być trochę skonfundowany i nastawiany na ciągłe zmiany aktywności, żeby ćwiczenia przynosiły zamierzony efekt.


Na początku miało być tylko 10, a ja to by mogła pisać i pisać. Nawet nie wiedziałam, że robi się ze mnie taka encyklopedia

A wracając do początku. Chciałam dzisiaj zrobić dwie rzeczy - maseczkę z miodu, kurkumy i aspiryny, oraz zakręcić włosy na papiloty. Maseczkę udało mi się wykonać kilka godzin temu, a tutaj macie przepis:

http://www.anniejaffrey.com/2011/02/recipe-for-flawless-complexion.html

Ja zrobiłam ją bez aspiryny, ponieważ jest ona opcjonalna, raczej powinna być stosowana u osób z tłutą cerą. Moja jest normana, więc z niej zrezygnowałam. Do tego moja matka jak zwykle się musiała przywalić i nie chciało mi się z nią kłócić.

Efekty są natychmiastowe - skóra jest gładka, jędrna, nie czuć na niej żadnego łoju, jest to prostu sucha, ale w dobrym tego słowa znaczeniu. Do tego wczoraj udało mi się podrapać brodę i zedrzeć skórę w kilku miejscach, a także podrapać na czole. Po tej maseczce ran prawie nie widać, stały się znacznie bledsze, wyglądają jak w połowie zagojone. Bardzo mi się to podoba. Kolejnym plusem jest to, że składniki są ogólno dostępne, miód, kurkumę i aspirynę można dostać w każdym supermarkecie. Maseczka się łatwo nakłada i zmywa, a do tego pięknie pachnie i cudownie smakuje! Siedziałam przez 15 minut i oblizywałam sobie usta i skórę dookoła, tak dobra była.

Drugą rzeczą, jaką chciałam zrobić było zakręcenie włosów na papiloty, ale oczywiście w domu jest ich tylko 5, a z moimi włosami 8 to minimum. Trudno, innym razem.

Tu macie filmik z papilotami:
A tutaj wersja maseczki tylko z miodem:
Jak kręcić włosy prostownicą:
5 wskazówek jak być zdrowszą osobą:
I jak Annie schudła:

Tu macie lnik do jej kanału i bloga:
http://www.youtube.com/user/AnnieJaffrey/videos
http://www.anniejaffrey.com/

A tutaj inne blogi, takie które czytam najczęściej:
http://www.makelifeeasier.pl/
Tu podoba mi się tylko sekcja makijażowa, tak szczerze mówiąc:
http://loveandgreatshoes.blogspot.com/
http://www.makehomeeasier.pl/
To chyba jeden z moich ulubionych blogów:
http://azjatyckicukier.blogspot.com/
Do którego mamy także sklep:
http://azjatyckibazar.com/
I kanał na You Tubie:
http://www.youtube.com/user/AzjatyckiCukier

Szczególnie polecam Annie Jaffrey i Azjatycki Cukier, naprawdę skarbnice wiedzy.


I przepraszam za błędy. Kocham tego laptopa, ale jego klawiatura nie łapie czasami klawiszy i ucina mi wyrazy.
  • awatar Bezimienna122: Wielkie dzięki za rady. :3
  • awatar Mikayla Moon: Świetny wpis, oby więcej takich :D
  • awatar Alexxandraaa: Przejrzałam stronkę Annie i muszę przyznać, że jestem pod wrażeniem. Moje włosy strasznie się przetłuszczają. Chyba zrobię ten eksperyment z niemyciem, chociaż będzie ciężko :P
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Udało mi się! Jakimś cudem udało mi się wszystko zaliczyć i ogarnąć i mam średnią 4.94! Ostatnia rzecz jaką muszę zaliczyć to jeden test z bezpieczeństwa do którego mam odpowiedzi, ale to we wtorek rano. Można powiedzieć, że dla mnie zaczęły się już wakacje! Wreszcie trochę odpocznę.
*Cudo*
 

 
Umieram. Biologio giń! Jutro mam egzamin całoroczny na 6, bo mnie powaliło. W czwartek piszę historię, a nic jeszcze nie powtórzyłam. Do tego jutro idę wieczorem do teatru, więc też niewiele mi się uda. Nie wiem jak to zrobię, ale może coś z tego będzie.
  • awatar music.is.my.paradise: dziękuję! ;3 ale ty chyba do Łodzi tak? szkoda że nie do Gdańska :<. pod sceną super, ale ja się cieszę i z trybun bo spoko sektor (315) no a i tak najważniejsze że wgl tam będę, usłysze ich i zobacze. ^^ +jakbym 'widziała' siebie. w gimbazie o tej porze roku szkolnego już się opierdalałam a teraz masakra miniony tydzień i jeszcze w tym troche zapierdzielania i potem wyjebane, więc jakoś damy rade!
  • awatar VannZaws: no tak czerwiec, gorący okres :D powodzenia. http://vannzaws.wordpress.com/
  • awatar Jestę vampirę xD: Świetny wpis <3 Zapraszam do mnie :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Tak muli ten durny pokrak przez pół dnia. Gdzie? Oczywiście na moim biurku. Dostał ręczniczek i korzysta. Swoją drogą to dobry typ jest. Nie dość że używa wszystkich zabawek na jakie mój starszy kot się wypiął, lub służą mu jako podstawka, to jeszcze słucha dosłownie WSZYSTKIEGO. U mnie leci GN'R, Iron Maiden, Rammstein, Behemoth, Alter Bridge, Lana Del Rey, Olly Murs, Bruno Mars, Ed Sheeran, Nina Nesbitt... generalnie wszystko co mi akurat przyjdzie do głowy, teraz na przykład słucham Taylor Swift. Kiedyś byłam jej wielką fanką, mam nawet jeden z jej pierwszych albumów. Teraz od czasu do czasu odpalę coś jej, bardzo mi pasuje taka muzyka.


*To jest cudeńko, Ed i Tay razem *.* A teledysk to już w ogóle, jest po prostu uroczy *
*A z takich klimatów to jeszcze Gabrielle*

A wracając do głównego wątku - kota. On tak naprawdę nie ma imienia. Jak wracaliśmy z nim od weterynarza to niby uznaliśmy, że Rico, ale mi to imię tak nie pasuje, że go nie używam. Ja i mama na niego wołamy tak jak wcześniej - pokrak, kupa (nieszczęścia, on się ciągle przewraca. Dzisiaj przywalił w drzwi od balkonu) i tego typu przydomki. Chyba musimy tacie powiedzieć, że trzeba imię zmienić.
Vega już się powoli przyzwyczaja do niego. Na początku to się zachowywała jakby był trędowaty. Teraz się z nim bawi - ona ucieka, on ją goni, a jak podejdzie za blisko to obrywa łapą. Myślę, że za tydzień będzie dobrze. Gorzej z psem, ten to się zawsze zachowuje jak d*pek. Trudno, przejdzie mu chęć na zjedzenie go. Z Vegą trwało to 4 miesiące, ale teraz nie powinno być aż tak źle.

Liczyłam sobie średnią i wyszło mi, że jeśli poprawię 5 przedmiotów to będę miała średnią 4.94. Zaczynałam poprawy od około 4.5-6 i na razie podniosłam 7 przedmiotów, co ogarnęłam dopiero teraz i jestem w szoku. Poprawiłam matmę, fizykę, edukację dla bezpieczeństwa, wos, wf, polski i podstawę laboratoryjną. Poprawiłam to nie najlepsze słowo, podniosłam, albo umocniłam będzie lepsze w przypadki polskiego, wf-u i podstawy lab, inne faktycznie poprawiłam. W tej chwili zostały mi tylko historia, biologia, informatyka, geografia i wok. Z historii piszę w czwartek test żeby mieć na koniec 6 z II WŚ, zakres wykraczający poza program. Z biologii mam w środę test roczny, też na 6. Z informatyki muszę zrobić 5 testów, z czego każdy ma po 100 pytań, do końca tygodnia, też na 6. Z geografii poprawiłam dwa sprawdziany z 4 na 5, zaliczyłam mapę fizyczną świata na 5 i chciałam ją zaliczać na 6, ale nie mam czasu uczyć się całej politycznej. Teraz robię prezentację i będę mieć 5 na koniec. A z woku muszę donieść jedną pracę i będzie 5. Tak, wiem, p***ło mnie. Stella już mi to mówiła. Ale ja po pierwsze tego chcę, a po drugie od 4.75 jest stypendium - 200 zł. W tej chwili mam odłożone 560, plus kieszonkowe za czerwiec da mi 720. Te dwie stówy pozwolą mi dojechać do 920, a jak dziadkowie dowiedzą się, że mam pasek i stypendium, to na pewno też mi coś dadzą, znając ich to będzie 200 zł = 1120. W przeliczeniu na funty daje to tylko 224, ale dodać pieniądze od rodziców i będzie na prawdę dobrze. I już wiem kiedy jadę - między 13 a 22 lipca. Już nie mogę się doczekać wyjazdu i przyszłego tygodnia. Czemu przyszłego tygodnia? WOLNE! Już mam dość szkoły, nauka mi uszami wychodzi.
Moja matka "czego się nauczyłaś jak mnie nie było?". Niczego k***a, odwal się w końcu. Jak ona mnie wpienia. Ciągle mi przychodzi i zaczyna gadać jak mam muzykę głośno i nie dociera nawet po setnym powtórzeniu, że jak coś chce to niech mi powie, że będzie teraz mówić to ja zastopuję, a nie ta stoi i gada, a ja w połowie ogarniam że do mnie mówi i się w****m. Do tego ciągle mi przerywa, przywala się do wszystkiego i jeszcze myśli że ja się opieprzam a nie uczę. Czy ona nie może się zająć sobą?!



























 

 
*Słodziak, co?*

0opw3l;eeeeeeeeeeeeeeeeee - a to od niego, właśnie przeleciał mi po klawiaturze.
 

 

Spał u nas kolega taty, który stwierdził że ma małego kotka do oddania, a skoro my już mamy jednego, nasz pies jest przyzwyczajony, to nam go przywiezie w poniedziałek xD Ja jestem oczywiście zachwycona, bo jest mega uroczy i słodki, a ponieważ moja kocia jędza się nie pozwala głaskać i jest wredną małpą, to może wreszcie będę miała zwierzaka, z którym mogę się bawić bez chodzenia przez tydzień z podrapaną ręką. Moi rodzice są mało chętni i odmawiają, ale R. ma ich gdzieś i mówi, że i tak go przywiezie 'na okres próbny'. Oczywiście wszyscy wiemy, że okres próbny skończy się tym, że maluch zostanie, bo jak moja mama się zakocha w kocie to już go nie odda.

Powinnam być w szkole, ale mi się nie chciało i jakoś wybłagałam mamę żebym mogła zostać. Za to muszę siedzieć i kuć biologię i chemię (piszę z nich sprawdziany roczne, potem to lepiej wyjaśnię) i zaraz się za nie zabiorę.

A tak z innej beczki, to wreszcie zaczęłam czytać "Otchłań Zła" - pierwszą część trylogii Maxime Chattam, jednego z moich ulubionych autorów, mimo tego że czytałam tylko jedną jego powieść.


A czytałam:

"Spisek czy paranoja?
Bohaterka powieści, młoda Yael, pewnego dnia styka się ze zjawiskami na pierwszy rzut oka paranormalnymi. Każą jej one otworzyć oczy na otaczający świat i zastanowić się, jaki on naprawdę jest. Otóż Yael zaczyna widzieć w lustrach cienie, które przesyłają jej enigmatyczne wiadomości, wskazówki i polecenia. Każą jej szukać ukrytych znaków, między innymi na banknocie jednodolarowym, w katastrofie Titanica, w zabójstwie Kennedy`ego i Lincolna. Yael, wraz z przystojnym dziennikarzem Thomasem i ekspertem od geopolityki Kamelem, dokona wielu zdumiewających odkryć w poszukiwaniu prawdy. Najbardziej przerażające w powieści jest jednak to, że wszystko, o czym opowiada autor, jest prawdziwe, potwierdzone i udokumentowane, każdy bowiem dzięki drobiazgowym poszukiwaniom w Internecie i w książkach może się o tym bez trudu przekonać."

Mówię serio, jest niesamowita. Wyczaiłam ją w koszu "po 10 zł" na zeszłorocznych Targach Książki i jestem nią zachwycona. Dlatego w tym roku szukałam takich koszy (bo oczywiście zapamiętanie wydawnictwa u mnie graniczy z cudem) i tuż przed wyjściem je zobaczyłam. Przetrząsnęłam oba i znalazłam w sumie 4 jego książki - 2 razy drugą część tejże trylogii i dwie trzecie części. Nosz kurwa. Pytałam czy nie mają 1, ale oczywiście to byłoby za łatwe i pierwszej nie było. Dlatego moja mama dała się namówić na 2 i 3, a pierwszą zamówiła po tej samej cenie (trzeba się umieć dogadać ) i przyjechała w środę. Przeczytałam na razie 70 stron i już wiem, że będzie niesamowita.


I ostatnia sprawa - jadę do Londynu w lipcu! Wszystko już potwierdzone, będę u wujka na tydzień. Czeka mnie samodzielne zwiedzanie wielkiego miasta, bo on będzie w pracy, a jedyną osobę jaką tam znam zobaczę może raz, bo ona też pracuje. O ile zakład, że się zgubię?


















  • awatar Bezimienna122: Zainteresowały mnie książki. A kota i wyjazdu zazdroszczę ^^
  • awatar Stella Bonasera: Pochwal się później kotkiem :D Londyn. Londyn. Wszędzie teraz słyszę Londyn :D Gratuluję Ci możliwości :D A książki mnie zaciekawiły :P :D
  • awatar music.is.my.paradise: oj, pojechałabym z Tobą do Londynu *___* i witaj w klubie bo też mam teraz 'rzeź' szczególnie z biologii ale z chemii również ;o.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
No dobra, obiecałam to opisuję spotkanie z aktorami GoT
Generalnie wszystko wzięło się z facebooka. HBO ogłosiło konkurs w którym trzeba było wymyślić pytanie jakie chciało się zadać aktorom, a oni potem wybierali najlepsze. W sumie z ponad 1000 wybrali 103 i z tych 103 najlepsze 25. Potem umieścili wyniku i osoby z najlepszej 25 mogły spotkać się z aktorami - Maisie Williams (Arya Stark), Liam Cunningham (Davos Seaworth) i Alfie Allen (Theon Greyjoy), który niestety nie mógł przyjechać - na takim prywatnym spotkaniu.

Wszystko odbywało się w Złotych Tarasach w klubie na górze Multikina. Ja oczywiście przyjechałam za wcześnie i musiałam słuchać jakichś pustaków gadających o smakach piwa za granicą -.- całe szczęście, że kupiłam tam książkę (drugi tom GoT) do podpisu, więc miałam co czytać.
Wchodzimy na górę, siadamy na pufach. Przed nami ustawione fotele wystylizowane na trony. Przychodzi jakaś kobieta, która mówi że na stole są koszulki i możemy sobie wziąć po jednej. Teraz drobne wytłumaczenie, bo pewnie większość nie kojarzy. W aplikacji HBO Play można było wygrać koszulki z rodami. Generalnie walka się toczy zacięta, bo zasady są dosyć proste - żeby brać udział musisz grać w ich gierki, żeby zdobyć monety. Jak już je masz, to możesz brać udział w licytacji, która polega na tym że za jedną monetę przebijasz i jeśli utrzymasz się na 1 miejscu przez minutę to wygrywasz. Jedyny problem to taki, że utrzymanie się na 1 miejscu graniczy z cudem i są takie akcje że ludzie siedzą całą noc, a aukcje kończą się koło 11 rano następnego dnia (ja dzisiaj o 22 spróbuję wylicytować koszulkę Targaryenów, ale wątpię żeby się udało). A ona mówi, że możemy sobie wziąć. Nie muszę mówić, że się wszyscy na to rzucili, a potem zostało ich jeszcze sporo, więc mam 4? Ale wracając do tematu 0 kilka minut potem wchodzą aktorzy. Odbyło się około półgodzinne spotkanie podczas którego jakaś kobieta usiłująca brzmieć na Brytyjkę, a tak naprawdę kalecząc język, prowadziła wywiad, a potem było podpisywanie i zdjęcia. Ja mam podpisaną książkę, oraz koszulkę rodu Starków. Oczywiście ze mną by było za łatwo i nic nie może być normalne, więc nie mam na niej autografu Starkówny, tylko Davosa, a jego postać ze Starkami nie ma nic wspólnego. xD Ale rozwalił mnie bo napisał "Liam Cunningham" a pod tym "DAVOS!" i mnie pyta "Is that okay?" a ja "Yea, that's great". Potem zdjęcia, których wam nie pokażę, chyba że bliższe mi dziewczyny będą chciały, to mogę na maila wysłać.

Następnie poszliśmy na salę, gdzie zrobili drugi wywiad i puścili najnowsze odcinki serialu. Tam byli już obecni pozostali zwycięzcy, a dla nas był zarezerwowany cały najlepszy rząd

Jak już obejrzeliśmy, to wszyscy poszli ponownie do klubu na babeczki i shoty. Żeby nie było - kieliszki w jakich je podawano pochodziły z limitowanej kolekcji, można je było wylicytować na HBO Play, ale zestawów było tylko sześć i nawet na allegro ich nikt nie wystawia. Umieszczono na nich 6 najważniejszych rodów, a ja sobie dwa zaiwaniłam do torby. Wszyscy tak robili, one chyba w ogóle były do wzięcia. Mam z Targaryenami (na tej mi najbardziej zależało) i Baratheonami.
W sumie koło 23 byłam w domu. Wróciłabym wcześniej ale jacyś kretyni rozkopali centrum i się nigdzie normalnie dojść nie da.

Muszę kończyć, bo mam masę nauki, ale powiem jeszcze dwie rzeczy.
Postaram się opisać mój poziom powalenia, który Stella już zdążyła poznać, ale uprzedzam, że to łatwe nie będzie. I po drugie - STELLA MÓWIŁAM ŻE OPISZĘ
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Co tam u was? Ja zamiast iść spać jak normalny człowiek to siedzę pod kołdrą z laptopem na łóżku i sobie zjęcia oglądam Swoją drogą ogarnijcie mistrza - telefon mi rano upadł na chodnik i stłukła mu się szybka -.- Pierwszy który tak załatwiłam. Na szczęście poza tym jest cały. Muszę tylko poczekać gdzieś tak do piątku i do mnie wróci. A w piątek idę z dziewczyną pozaną na tamtym spotkaiu z aktorami GoT do kawiani sf na spotkanie dla fanów serialu. Nazwali to bodajże panelem dyskusyjnm "Westeros - luźna pogawędka" czy jakoś tak.
Na imprezę chyba nie pojadę, nie mam za bardzo czasu. Dobra, pisanie na tym męczy. Jutro zdam dokładną relację z tamtego spotkania z aktorami.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Okej, jestem. Miałam przerwę spowodowaną nauką. Generalnie do teraz siedzę zakopana w książkach, ale jak patrzę ile mi zostało... tak mi się odechciewa nauki, że robię wszystko inne. xD
Wam też się wpisy nie chcą dodawać? Co za szajs -.-

Z takich ważniejszych rzeczy:

1. Chcę iść do kina na "Wielkiego Gatsby'ego" ale nie ma kto ze mną iść -.-
Nie lubię sama, a nie ma nikogo kto by tak lubił ten klimat lat 20 jak ja. Chyba wybłagam A. żeby ze mną poszła.

2.W sobotę jadę pod Warszawę na 18-stkę kumpla. Na początku mieliśmy spać w namiotach, ale na szczęście okazało się że będzie domek, więc może po całonocnym ognisku nie będziemy się musieli nawaleni wczołgiwać do namiotów. Generalnie kumpel powiedział, że i tak jak się wszyscy spiją to nikogo nie będzie obchodziło gdzie śpi. Ja nie wiem o co mu chodzi, przecież na imprezie gdzie są 4 dziewczyny (5, ale ta piąta się zachowuje jak facet i jej nie liczę) w tym jego dziewczyna i sami faceci, w dodatku prawie wszyscy mający 18 lat skończone nikt nie będzie pił! Będziemy siedzieć przy ognisku, piec kiełbaski (ja chleb, bo od mięsa mi niedobrze), śpiewać i grać w kalambury.

3. Mam nową miłość - Olly Murs. Gra tak pozytywną i lekką muzykę, że nie mogę przestać go słuchać. No i do tego jest Brytyjczykiem, a ja ostatnio mam fazę na UK i to taką konkretną.
















No ale w końcu chcę tam mieszkać. Prawdopodobnie przeniosę się tam razem z moją najlepszą przyjaciółką. Ona chce być architektem wnętrz i skończy szkołę rok przede mną, w końcu LO trwa krócej niż technikum. Wymyśliłyśmy, że zacznie studia tu i w połowie przeniesie się na uczelnię brytyjską, a jeśli się tu nie dostanie na ASP, to zacznie w Londynie. Ja na pewno zostanę jeszcze jakiś rok po ukończeniu szkoły w Warszawie żeby odłożyć kasę. Ona chce potem przenieść się do Los Angeles, jej ciocia jest tam znana jako architekt i pomogłaby jej się przebić. A ja się skupię na studiach - marketing i zarządzanie, chemia - zdobywaniu doświadczenia i zabawie i przed 30 do Singapuru! Rozbraja mnie to, że rzeczy 10 lat do przodu mam zaplanowane, a na najbliższe tygodnie dalej nie mogę ustalić planu.



4. A co do Londynu - wszystko jest na dobrej drodze i prawdopodobnie jadę w te wakacje na dwa tygodnie! Tylko że raczej nie na kurs, prędzej do kumpla taty. W sumie obie opcje mi pasują, chociaż wolałabym mieć kogoś do chodzenia i zwiedzania.

5. Uznałam, że czas podrasować mojego MacBooka i chcę kupić na niego naklejkę. Myślę o którejś z tych dwóch:




6. Teraz trochę zabawniej. Ja (jak to ja) muszę komplikować sobie życie. Naoglądałam się filmików Azjatyckiego Cukru (które bardzo polecam! https://www.youtube.com/user/AzjatyckiCukier/videos?view=0 ) i zakochałam się w jej aktualnym kolorze włosów, który możecie zobaczyć tu:
Generalnie czytałam jej bloga i wchodziłam na sklep i wiem jak ten kolor uzyskać. Mianowicie są pewnie japońskie farby do włosów, które można od niej zamówić, dające takie naturalne efekty. Zawierają rozjaśniacz i są banalnie proste w nakładaniu, więc nawet ja sobie poradzę i nie będę musiała bawić się w rozjaśnianie u fryzjera. Farby mają różne odcienie i kosztują 100 zł plus przesyłka z Singapuru. Tu macie link jeśli ktoś jest zainteresowany. Są też różne azjatyckie kosmetyki, które zamierzam zamówić i przetestować:
http://www.azjatyckibazar.com/farby-do-w-osow-liese-bubble-hair-color/ (kolor to Glossy Brown)
http://www.azjatyckibazar.com/

Ale o moich zakupach będzie jak już je zrobię. I właśnie wymyśliłam jak je zrobić bez wydawania wszystkich oszczędności - zbliża się dzień dziecka. Tak, to jest wspaniały pomysł!

A wracając do tematu - oczywiście ja naprawdę marzę o tym kolorze i CHCĘ przefarbować włosy (a nie mogę wybrać normalnej, europejskiej farby, bo nie byłabym sobą, ja po prostu muszę kombinować i ściągać farbę z Japonii przez Singapur -.-), ale pewnie tego nie zrobię. Dotykałam farbowanych włosów i po prostu wiem, że jak zafarbuje swoje to nie dość że strasznie się zniszczą, to nawet piękny kolor nie będzie w stanie mi zrekompensować suchych i dziwnie matowych włosów. Oczywiście jest jeszcze wcierka do włosów przyspieszająca ich porost i wzmacniająca, ale nie wiem czy będzie wystarczająca, bo podobno nie starcza na dłużej niż miesiąc, a kosztuje 140 zł. Kurde, no.


7. Seriale, które chcę obejrzeć:
-Doktor Who
-Supernatural
-Seks w Wielkim Mieście xD
-Przyjaciele
-Coffee Prince
-Wonderful Life
-You're Beautiful
-Mary Stayed Out All Night - ponownie, bo bardzo mi się podobał
-Love Rain

Do tego jeszcze milion książek i lato gotowe

8. Najlepsze na koniec. Wygrałam konkurs HBO i byłam w najlepszej 25, która w zeszłą środę spotkała się z aktorami "Gry O Tron" - Maisie Williams i Liamem Cunninghamem (Arya Stark i Davos Seaworth)! Było niesamowicie. Następnym razem opowiem dokładnie, teraz w takim dużym skrócie - mam zdjęcia z nimi i repliką miecza Neda Starka, podpisaną przed Liama koszulkę rodu Starków (miała być przez Maisie, ale to by było dziwne jakby Starkówna podpisała koszulkę swojego rodu, ze mną nic nie może być normalnie xD), koszulki Lannisterów, Targaryenów i Greyjoyów, dwa kieliszki do shotów z herbami Targaryenów i Baratheonów, oraz moją największą dumę - podpisaną przez oboje książkę "Starcie Królów"!



I zdjęcia z drugiego wywiadu na którym była obecna reszta zwycięzców, przed pokazem najnowszych odcinków.




  • awatar Gość: Mnie się tam już uczyć nie chce ;P I tak, czasem mi się nie dodają... Pamiętam jak uwielbiałam Olly'ego, nim jeszcze zaczęłam przygodę z ''gitarową muzyką''. (:
  • awatar Stella Bonasera: I tak Ci nie wybaczę, że pół roku Cię nie było :P
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

majikku
 
stellab
 
Wpis mi się nie chce dodać -.-
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
  • awatar Stella Bonasera: Gdzie się podziewasz?!
  • awatar Gość: Dawno nie słyszałam tego utworu. Miło przypomnieć sobie stare czasy, kiedy szalało się za Bruno Marsem ;D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Mówiłam już, że kocham moją szkołę? Mam następne dwa tygodnie wolne, bo majówkę i matury ustawili tak, że w szkole muszę być tylko w poniedziałki, więc wpadnę tylko na laboratorium

A z innych przyjemnych rzeczy, to dostałam laptopa! Co prawda jest to MacS**t, przepraszam MacBook, który potrafi doprowadzić do szału np. faktem, że tu polskie znaki robi się lewym altem, więc muszę wykonywać jakieś dziwne akrobacje palcami, ale poza tym to jest całkiem spoko jak na sprzęt Apple'a. Tata ma ze mnie ubaw, a ja narzekam na ten szajs, w którym połowa rzeczy jest na odwrót, a druga połow nie działa. Ale dzęki temu oboje możemy sobie poprzeklinać na durne pomysły Jobsa i nikt już nie powie, że nie mamy podstaw o tego xD A ja sobie robię jaja, że zacznę częściej do Starbucks'a jeździć i będę ze sobą lapka zabierać.

Kolejną miłą rzeczą jest fakt, że moja mama powiedziała w piąek, że nieważne ile to będzie kosztowało, ale prawie na pewno pojadę w wakacje na kurs językowy do LONDYNU! Nawet nie wiecie jak się cieszę, to jest moje wielkie marzenie. Już wybrałam jaki kurs, trwa dwa tygodnie, zajęcia są poranne i trwają 4 godziny, popłudnia i weekendy są wolne, więc będę mogła zwiedzać do woli, spotkam się z moją przyjaciółką Livi, pójdę do muzeum figur woskowych, planetarium, zoo (ja mam tak, że jak jestem w mieście z zoo, to MUSZĘ tam iść ;D), na London Eye, Tower Bridge, Big Ben'a... wszędzie. A potem zasypię was zdjęciami! Już się nie mogę doczekać, nosi mnie po prostu.

Wybaczcie, że ta krótko i bez muzyki i zdjęć, ale to dodam następnym razem z PC'ta, bo MacS**t się do tego nie nadaje, nawet normanej myszki nie mam. Jakbym miała dodawać zdjęcia, to bym się pocięła taśmą klejącą xD
  • awatar Michelle ~: Ale Ci dobrze! Taki kurs to zajebista sprawa :)
  • awatar Alexxandraaa: Wakacje w Londynie... Prawdziwe marzenie! Szczęściara z Ciebie ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
*Specjalnie dla Alexxandry - The Lumineers. Powiedz mi tylko słońce, czy ty wpadasz na dzień otwarty, czy nie?*
W 9/10 przypadkach w skali tygodnia, gdy wychodzę z domu w jakimkolwiek celu, wyglądam świetnie. Jednak w każdym tygodniu jest ten jeden-dwa przypadki, gdy muszę wyjść z psem, czy żeby wyrzucić śmieci, kiedy wyglądam strasznie. Zwykle są to:
- nieumyte włosy, bo staram się dawać im jeden dzień w tygodniu na odpoczynek od szamponów i odżywek, związane w jakiś niechlujny pseudo-koczek, którego jedyną funkcją jest trzymanie włosów z dala od mojej twarzy.
- brak jakiegokolwiek makijażu.
- koszulka, której zwykle nie noszę, ale jest luźna i się nadaje na weekend.
- dresy/legginsy.
- za duża bluza mojego taty, która akurat jest w przedpokoju i mogę ją na chwilę założyć.
- buty, które kompletnie do niczego nie pasują i o tej porze roku są to trapery, ponieważ chodzę na boso po domu i nie chce mi się wkładać skarpetek jak wychodzę na 5 minut, a to jedyne buty które mogę założyć na gołą stopę.

Razem zestaw ten jest tragiczny i przedstawia moją bezgraniczną niechęć do czegokolwiek związanego z wysiłkiem fizycznym. Jaka jest najgorsza rzecz w takim dniu? Inni ludzie. Nieważne jak bosko będziesz wyglądać przez cały tydzień, nie masz wtedy szans na spotkanie nikogo fajnego. Będziesz mijać jedynie chłopaków zajętych spacerowaniem ze swoimi dziewczynami, staruszki i dresów, a jedynym chłopakiem który się do ciebie uśmiechnie, będzie jakiś pryszczaty komputerowiec z krzywymi, żółtymi zębami. Tego jednego dnia, kiedy wreszcie masz święty spokój i możesz olać strojenie się, gdy zostaniesz zmuszona do opuszczenia swojej twierdzy lenistwa przez jęczącego pod drzwiami psa, możesz spotkać dwa typy ludzi. Jednym będą twoi znajomi, którzy w życiu nie widzieli cię w takim stanie i chciałaś żeby tak zostało. Drugim są przystojni faceci, którzy ci się podobają, a ty żałujesz że nie ogarnęłaś się trochę przed wyjściem i próbujesz dyskretnie zniknąć nim cię zauważy. Po niezliczonej ilości takich sytuacji doszłam do wniosku, że w takie dni najlepiej w ogóle nie ruszać się z domu.
  • awatar Alexxandraaa: @Majikku: Raczej niestety nie... Niestety moja mama zna wszystkie (no prawie) wszystkie koleżanki. xd Ale następnym razem skorzystam z Twojego niecnego planu :D
  • awatar MichelleRose: szczerze to mam to w dupie co sobie o mnie myslą inni kiedy ide rano z psem albo wieczorem do sklepu !
  • awatar Majikku: @Alexxandraaa: Tylko trochę ciężko decydować się na szkołę w której się nigdy nie było :P. Ja miałam tę wygodę, że technikum znajduje się koło mojego starego gimnazjum i chodziliśmy tam bardzo często na wszystkie pikniki naukowe i tego typu wydarzenia. A nie ma opcji "idę do koleżanki, wrócę koło 21", pociąg, na 17 jesteś tutaj, o 18.30 wychodzisz, pociąg i do domu? :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (11) ›
 

 
Przybyło moje zamówienie - zapłaciłam jakieś 200 zł, ale było warto! Do tej pory posiadałam 3 kredki do oczu, wszystkie takie same. Dwie się kończą, trzecia zużyta w połowie. Do tego tusz do rzęs, który również już długo miał nie pociągnąć i to by było na tyle. Uznałam, że mam dość i naoglądałam się tylu pięknych makijaży, filmików jak je robić i zdjęć, że czas się nauczyć. No ale żeby się za cokolwiek brać, to trzeba mieć sprzęt, a mam dość zabierania mojej mamie pędzli i cieni, bo musiałabym wchodzić jej rano do sypialni i jeszcze bym ją obudziła, a do tego wolę mieć swoje. Stąd zrodził się pomysł kupienia kilku rzeczy. Znalazłam stronę polecaną przez jedną z moich ulubionych blogerek i zamówiłam. A ponieważ kocham robić zdjęcia i bawić się filtrami do nich, to dodam jeszcze kilka innych. ;D - dla przyjemniejszego oglądania.

*Na początek mój ulubiony kubek ;P*
*Moja bransoletka i kolczyki, które dzisiaj nosiłam*


*No to zaczynamy z tym co kupiłam - po pierwsze lakiery do paznokci, ten jest chromowany i ma genialny kolor*
*A ten to taki beżowo-brązowy, w sklepie nazwany 'Smoky Brown'*

*A tu są prezenty od sklepu. Co ciekawe planowałam kupić coś od firmy Scottish Fine Soaps, ale uznałam że następnym razem, bo i tak już sporo wydam. A tu proszę, taka miła niespodzianka - szampon, odżywka i krem do rąk!*



*Kolejna jest baza pod cienie połączona z końcówką i żelem, za pomocą którego można na tę końcówkę nałożyć np. cień do powiek i zrobić nim kreskę jak eyelinerem*





*Dwa eyelinery - czarny i niebieski*



*Mascara pogrubiająca*


*Pomadka (różowa ;D)*




*Podkład. Swoją drogą to jestem mistrzem - pierwszy raz w życiu kupowałam, do tego przez internet, a trafiłam idealnie ;D*


*Balsam do ust, który ma prześliczne opakowanie*



*Pędzle*


*Paleta*




A teraz przechodzimy do innych zdjęć. Na początek coś co dzisiaj zrobiłam koleżance, a zastanawiałam się jak to wykonać przez kilka tygodni. Metodę znalazłam wczoraj i okazało się, że jest banalna. A z braku wsuwek zdałam się na warkoczyka.



*A tu po mojej zabawie filtrami*



*Moja próba namalowania odpowiedniej kreski za pomocą kredki, co przez ostatnie kilka dni nawet wychodziło. Te zdjęcia nie były poddawane przeróbce.*




*A tu z dwoma różnymi filtrami*


*A tu już z nowymi eyelinerami, przy czarnym także nowy tusz, do niebieskiego użyłam starego. Przysięgam, pierwsze zdjęcie nie było w niczym przerobione, ja mam takie oczy*





*I ostatnie trzy rzeczy - mój poniedziałkowy strój do szkoły, tylko buty miałam inne, oraz moje mazanie po dłoniach żeby wybrać idealny tatuaż. Wszystkie przerobione.*





*Co myślicie?*

Kurczę, nie wiem o co chodzi z tymi zdjęciami, ale na moim komputerze są normalnie przekręcone, a jak je tu wstawiam to lądują bokiem. Co za szajs -.-
  • awatar Stella Bonasera: Ten chromowany lakier mi się cholernie podoba, tak jak i matowy, ale nigdzie nie mogę go znaleźć. Muszę w internecie kupić ... Ładna kreska na 35 zdjęciu :) Ja jestem beztalencie i leń co do makijażu :P
  • awatar bukszpan: Podobają mi się Twoje oczy. Wyglądają niczym zrobione przez jakiegoś zabłąkanego artystę szklane kule. :) A jak mam iść na łatwiznę, bez moich ukochanych porównać tooo... córka Ateny się nam tu objawiła! ;D
  • awatar Gość: @Majikku: To muszę obczaić, bo naprawdę mi się podoba ten kubeczek :D Ja Ci nie doradzę, bo w tych sprawach jestem... ciemna ;P Widocznie nie mam zielonego pojęcia o ubieraniu się ;D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›